Świadectwa, OR II, Czarna Sędziszowska, 3-19.08.2025, moderator – ks. Andrzej Sikorski, para prowadząca – Monika i Marcin Kłykocińscy
NIEZAPOMNIANY CZAS WZROSTU DUCHOWEGO
Już w ubiegłym roku było w nas pragnienie wyjazdu na Oazę Rodzin II stopnia. Wzięliśmy urlopy, zapisaliśmy się na listę rezerwową i czekaliśmy wierząc, że jeśli Pan ma dla nas taki plan, to uda się je przeżyć. Widocznie nie byliśmy jeszcze gotowi, bo nikt nie zrezygnował, a my musieliśmy w ostatniej chwili zaplanować wyjazd urlopowy, zupełnie nierekolekcyjnie. W tym roku postanowiliśmy, że musi się udać i chociaż żaden termin rekolekcji nie był dobry i nie mieliśmy pewności, czy dostaniemy urlopy, to gdy tylko pojawiły się zapisy, wysłaliśmy zgłoszenie.
Dzięki Panu Bogu i przychylności pracodawców przeżyliśmy niezapomniany czas wzrostu duchowego w Ośrodku Rekolekcyjnym „Kana” w Czarnej Sędziszowskiej. Przez pustynię poprowadził nas ks. Andrzej Sikorski – wspaniały, boży człowiek, który posiada ogromną wiedzę teologiczną i potrafi w sposób przystępny dzielić się nią z innymi. Parą prowadzącą byli Monika i Marcin Kłykocińscy – ludzie, dla których nie ma rzeczy niemożliwych, a swoją radością i optymizmem zarażają wszystkich dookoła.
Program OR II stopnia opiera się na tekstach z Księgi Wyjścia. Codzienna praca w kręgach z fragmentami Pisma Świętego, konferencje, Celebracje Słowa Bożego, Liturgia Słowa w czasie Eucharystii, pieśni i hymny na Jutrzni – ta ogromna ilość Słowa, które kierował do nas Pan, trochę przytłaczała, ale równocześnie otulała swoją mądrością. Nasiąkaliśmy tym Słowem jak gąbka, często nawet nie zdając sobie do końca z tego sprawy.
Gdy przyjechaliśmy do ośrodka, odkryliśmy na drzwiach przygotowany dla nas cytat: „Cała mądrość od Pana [pochodzi] i z Nim jest na wieki” (Syr 1,1). Wzięliśmy sobie do serca te słowa i postanowiliśmy maksymalnie korzystać z czasu, jaki został nam darowany, biorąc udział we wszystkich punktach programu, nawet pomimo trudności, takich jak choroby czy niedyspozycja. Pan Bóg powoli dawał nam się odkrywać w tekstach Jutrzni, we wprowadzeniach do Liturgii Słowa, Szkole Śpiewu, Namiotach Spotkania, Sakramentach Świętych, ale także w innych małżeństwach, codziennych dyżurach czy Pogodnych Wieczorach. Droga Krzyżowa i nocne przejście przez pustynię były dla naszego małżeństwa ważnym punktem zwrotnym. Każde z nas przeżyło Exodus na swój sposób, ale wyszliśmy z niego w większej jedności. Dialog małżeński, błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem, wieczór, kiedy mogliśmy nawzajem sobie przebaczyć, i ostatnia Eucharystia, po której odnowiliśmy przysięgę małżeńską, spowodowały, że bardzo zbliżyliśmy się do siebie. Poczuliśmy, że nasze miejsce jest w Domowym Kościele, bo w nim wzrasta nasza wiara i zaufanie do Tego, który nas prowadzi.
Dar mądrości wzmacnia i oczyszcza naszą ludzką zdolność kochania. Podnosi ją do doskonałości Bożej miłości. Dzięki temu darowi jesteśmy w stanie usunąć ze swego życia egoizm. Człowiek nie może żyć bez miłości – jego życie jest pozbawione sensu, jeśli nie objawi mu się Miłość, jeśli Jej nie dotknie, nie znajdzie w Niej żywego uczestnictwa. Dlatego Syn Boży w Tajemnicy Odkupienia stworzył każdego z nas na nowo, oddał mu jego godność, wielkość i wartość. My, za natchnieniem Ducha Świętego, jesteśmy wezwani, by miłować każdego człowieka, także w sposób całkowicie nowy. Odkryciem tych rekolekcji jest dar wspólnoty – takiej jak tworzyliśmy w Czarnej, ale także w Kościele, zwłaszcza w czasie Eucharystii. Dlatego ważne jest świadome jej przeżywanie, łączenie się z innymi w jedności znaków czy wspólne uwielbienie po Komunii Świętej. Przepełnieni Bożą Miłością i ufni w Jego prowadzenie wróciliśmy do codzienności, w której staramy się żyć tym wszystkim, czym nasiąknęliśmy przez dwa tygodnie.
Ewa i Artur Śliwińscy
*****
Z NIM I W NIM MOŻEMY WSZYSTKO
To nie był łatwy rok, ale w sercach mieliśmy postanowienie, że to będzie rok rekolekcji. Dość długo czekaliśmy na otwarcie zapisów na OR II w Czarnej Sędziszowskiej, bo ten termin nam odpowiadał. Ale Pan Bóg wszystko podopinał.
Niesamowite było to, że wszyscy szybko poczuliśmy dar wspólnoty i mieliśmy uczucie, jakbyśmy znali się od lat. To pozwoliło nam otwierać się na siebie, a przede wszystkim na działanie Stwórcy.
[Magda:] Już od samego początku czułam się zaopiekowana przez Niego, gdyż usłyszałam, że „Pan rozmawiał z Mojżeszem (…) jak się rozmawia z przyjacielem” (Wj 33, 11). To były słowa dla mnie – Bóg chce być mi bliski, a pomiędzy nami nie ma żadnej przepaści; jest zawsze tuż obok. Przyjechałam bez przeczytania zalecanej Księgi Wyjścia, a moje regularne studium Pisma Świętego zupełnie leżało. A na rekolekcjach Bóg przychodził do mnie w szczególny sposób właśnie w Słowie Bożym. To wprost niewyobrażalne, że Bóg wie czego dotknąć i gdzie znajduje się nasz słaby punkt.
Przez całe rekolekcje chodziły za nami słowa: „Nie lękajcie się” (Mt 17,7) – słyszeliśmy je wielokrotnie w Słowie na kręgu, w pieśni (która była też śpiewana podczas naszego ślubu!), podczas Eucharystii czy na świadectwie na Dniu Wspólnoty; to był także nasz cytat z drzwi, jaki został dla nas wymodlony przez parę prowadzącą.
Kolejnym ważnym momentem był dla nas dialog małżeński. Ten na rekolekcjach był inny niż zwykle i mocno nas dotknął. Mogliśmy porozmawiać na temat, który zawsze powodował napięcia, a tym razem Bóg pozwolił nam spokojnie spojrzeć na sytuację i nazwać emocje. Najważniejsza stała się nie racja, lecz relacja.
[Magda:] Pan Bóg pobudza, uzdrawia, dotyka i dodaje odwagi, by iść za Jego głosem, służyć i świadczyć – o czym miałam się jeszcze przekonać pod koniec rekolekcji. Boża miłość jest wielka. Kilka miesięcy wcześniej usłyszałam wezwanie do przystąpienia do Krucjaty Wyzwolenia Człowieka w określonej intencji, ale zagłuszałam ten głos, uważając, że to niemożliwe i absolutnie nie dla mnie. Później Bóg jeszcze dwukrotnie działał przez naszego syna, który przynosił do domu deklaracje i książeczki o KWC z oazy młodzieżowej. Teraz już wiem, że były dla mnie. Na Dniu Wspólnoty, po wysłuchaniu świadectw, zaczęła się we mnie walka – bitwa, jakiej nigdy wcześniej nie doświadczyłam. Kiedy kończyła się procesja powołanych do KWC, stałam w ławce – i wtedy Duch Święty „popchnął” mnie i dodał odwagi. Podążyłam za Jego natchnieniem. Sama nie wiem, czy poprawnie wypełniłam deklarację, bo to nie ja ją wypełniałam, lecz On!
Drugi stopień to także Exodus, nie tylko ten z Księgi Wyjścia, ale przede wszystkim z własnych zniewoleń i grzechu. To poddanie się bezwarunkowej miłości. Zaczerpnęliśmy Wody Żywej i świadomie odnowiliśmy Sakrament Chrztu Świętego podczas Paschy, sami polewając sobie głowę wodą. A na koniec rekolekcji odnowiliśmy przyrzeczenia małżeńskie. Z Nim i w Nim możemy wszystko!
Za te rekolekcje, za ogromny dar wspólnoty, parę prowadzącą Monikę i Marcina, księdza Andrzeja, animatorów, kleryków i diakonię wychowawczą z ogromem cierpliwości, ciepła i pomysłów – Chwała Panu!
Magda i Marcin W.




